łaski pełni

laski_pelni

wiatr słoneczny

 

wiatr słoneczny
gwiezdny pył
niebiański piach
błoto międzyplanetarne
przez wszystkie sfery przedarty krzyk
cierpienia i rozpaczy
gdy narasta yin – on wielka tarcza
którego bezkresne światło i którego nieskończone życie
w alchemii bólu przetapia się ze złota w miedź
a oceany przemieniają swoją wodę w krew
lecz z kosmosu absolutnego
widać tylko czysty błękit i biel
i ów syn jego – kto wsłuchuje i wpatruje się
w nieszczęście jako bolesną iluzję
wyciąga tysiąc swych pomocnych rąk
a wtedy słodka rosa obmywa kurz drogi
ze spuchniętych stóp wędrowca
o bogowie! jakże słodkie są przydrożne
jagody i jak przyjazne przydrożne psy!
wszyscy patrzą więc ciekawie na chmury
i krążące między nimi smoki i duchy –
te zalążki jutra – i cieszą się i kochają
by przed świtem porzucić poglądy i ciała
ale jak mówią nie sposób im odkleić się
od swych tobołków dopychanych każdym
krokiem drogi od czasu do czasu
którego już nikt nie pamięta i nie zapamięta
słowa te jak i każde rozwiewa więc
jak wszelkie wątpliwości słoneczny wiatr
i wybucha wielka burza magnetyczna

solar_wind

je sennie

 

je sennie
nasiennie jesiennie…
suche myśli mokre słowa
jak na deszczu zżółkłe liście
rzeczywiście
zatroskana chłodem głowa
potargane wiatrem żale
śmiechów wcale
ruszyć z każdą mgłą od nowa
przewiać niże przesiać wyże
coraz bliżej
trafię – nie trafię – po trafię
nie
wiele – nie wiele – za wiele
wiem

 

lisc

siostry i bracia

 

te piękne obłędnie
tańczące rozbawione
winem i ziołem
muzyką i zewem płci
urzekające głosem
i światłem oczu
kocimi ruchami
gustownym makijażem
barwami szat
unoszące imaginacje
pod niebiosa
i owi jakże silni
szybcy i bezwzględni
nieustraszeni zdolni
zarazem subtelni
opiekuńczy dowcipni
z mocnymi głowami
beztroskimi myślami
i płochymi sercami
te wszystkie one
i ci wszyscy oni
– gnijące i krwawiące
worki na kości i mięso
drgające porywami
elektrochemicznych
impulsów
moje siostry
i moi bracia

 

SKELETONS

 

 

 

 

do dezett

 

mam wrażenie
że znamy się od prawieków
i że od prawieków uczę się
od ciebie wyczucia rytmu
odwiecznego serca wszechświata
poza tym mawiasz
że wszyscy się od siebie
czegoś uczymy
co dajmy na to
może być prawdą

wielkie sfery płonącego gazu
zostały wessane przez
bezlitosną czarną dziurę
a z osobliwości nie wydostaje się
żaden promień czegokolwiek
pędzące do swych spraw galaktyki
zderzyły się z twardą rzeczywistością
i jak przy tym wszystkim
umieć zachować radość
i gnać podświetlną
na kolejne brzeskie
czy ząbkowskie granie
ściskając swą szerokość do ekstremum?

to jest chyba ta ezoteryka
życia po poznaniu której
nie będzie pukania i kartofli

-dżafi-

 

damiangobw

 

ananke

zaprosiłem cię na spacer
zaprosiłem cię na przejażdżkę
zaprosiłem cię w podróż
nie widziałem wyraźnie twojej twarzy
było to jak sen
było to snem

spotykałem cię w tym mieście
tam gdzie moja droga
przecinała twój dom
było to jak sen
było to snem

spotykałem cię w mym życiu
tam gdzie mój los
przecinał twój los
było to jak sen
było to snem

znałem cię tak dobrze
nie znałem cię wcale
nie chciało mi się nawet
spytać cię o imię
ani wypowiedzieć ci swojego
było to jak sen
było to snem

umarli i żyjący kiedyś
jakże wciąż młodzi
towarzyszyli naszym chwilom
a świt mieszał się z mrokiem
było to jak śmierć
była to śmierć

-dżafi-

Fort Tramp. Free beatnik festival of kaliyuga poetry and music!

Obraz może zawierać: 6 osób

28 IX 2019 18:00
PraCoVnia Art Club Warszawa

FORT TRAMP. THE LAST POLISH BEATNIX (or the first…)

BITnikowSKI FESTiVAL sŁowA PiEśNi i TańcA
PożeGNANIE laTA i powitanie schyłkowego okresu świaTA

ProGRAm mUZYczno-LITERracki dla mŁODZieży sZUKAającej SENsu życia.

Udział weZmą:
Rui Ishihara (japoński tancerz Butoh, lives in PL)
2nd Hand Beatnix (premiera video Moloch Ginsberga by Piotr Obal-London)
Konrad Januszek (lider grupy 5ZUM)
Paweł Stawarz (muzyk, wibrafonista)
Jacek Dobrowolski (poeta mistyczny, pisarz, tłumacz; pionier zen w PRL!)
Tomasz „Ted” Drachal (bard, poeta, muzyk)
Artur „Ray” Kosiorowski (pisarz)
Piotr „Dżafi” Ornoch (poeta)
Damian „Damiango” Zieliński (muzyk, perkusjonista)
Wojciech „Lopez Mausere” Stamm (prozaik, poeta, dramaturg)

… a także Czarny Kapelusz, do którego będzie można wrzucić dobrowolny datek dobroczynny na wspomożenie idei bitnikowskich w krajach schyłkowego kapitalizmu ery kalijugi.

W proGramie: dawne i współczesne tEXty bitnikowskie, mUzyka, taNIEc, interAkcja, improWizacja.
Będziemy się odwoływać do tekstów i ducha bitników amerykańskich i polskich (Ginsberga, Snydera, Kerouaca, McClure’a, Corso, Ferlinghettiego, Dylana, Morrisona, Stachury, Wojaczka, Hłaski…) a także do własnych literacko-muzycznych inspiracji zjawiskiem Beat Generation.

detective story


chyba już czas na jakieś śledztwo
boski sherlocku
bo znikają
lodowce pleroma i dharmakaya

chyba czas na dochodzenie
przenikliwy poirocie
bo diabli gdzieś biorą
kulturę bunt i outsiderów

chyba czas wkroczyć do akcji
skurczybyku marlow
bo w cholerę idą
kolektywy kooperacje i konspiracje

chyba czas zawinąć kiecę
dystyngowana panno marple
bo coraz mniej
zwierząt drzew i powietrza

chyba czas rzucić łodygi krwawnika
cny charlie chanie
bo gdzieś wycieka
mądrość miłość i równowaga

zaprawdę powiadam wam kochani
że to co się dzieje
to jest kurwa klasyczny kryminał